Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

August 04 2019

cichutko
Nie mamy planów na przyszłość. Próbuję się skupić na tym co tu i teraz, bo to jest podwalina tego co później. Marzę o rodzinie, pełnej ciepła, wzajemności, czułości i troski, ale do tego nam daleko. O domu z dzieciakami, dwoma kotami i psem. Jednak wewnętrznie jestem bardzo daleka od tego, przerażona tą wizją i odpowiedzialnością. Mam na palcu pierścionek zaręczynowy, ale czy to coś zmienia? To deklaracja, która w dzisiejszych czasach nie pozwala na poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Przecież dziś każdy może być z każdym i z jednej strony to jest super - bo widać, że liczy się uczucie, a nie konwenanse, ale z drugiej - sprawia, że nie można być niczego pewnym. Zawsze gdzieś ktoś będzie lepszy, ciekawszy, bardziej odpowiedni. Trochę gniję w tym przeświadczeniu, ale bywam szczęśliwa mimo to. Nie marzę o ślubie i weselu, ani o wydumanych obietnicach; ba, nie ma takiej siły, która zmusiłaby mnie do takich wariacji. Jedyne czego bym sobie życzyła, to przysięga przed sobą nawzajem i bardzo bardzo bliskimi mi ludźmi, dosłownie garstką, i spokój wewnętrzny w momencie wypowiadania tych słów. Świadomość, że robię to czego naprawdę chcę i jestem szczera nie tylko z moim partnerem, ale i ze sobą. 

Bardzo się różnimy, mimo pewnych punktów zbieżnych, ale przede wszystkim wydobywamy z siebie nawzajem dużo dobra. Z tego jestem najbardziej dumna, ale czy to wystarczy? 

June 10 2019

cichutko
o jeny, jaka ja jestem zblazowana. nieszczęśliwa tym zblazowaniem. jak intensywnie drażni mnie to u innych. radar patosu i bucowatości miga mi jak światełka choinkowe za każdym razem, kiedy zbliżam się do osoby chociaż trochę podobnej do mnie. albo przynajmniej do mojego wyobrażenia mnie, tego jak jestem odbierana przez innych.

oswajam się z różnymi swoimi dziwactwami. ze swoim rozpoetyzowaniem, nadwrażliwością, nadmiarem emocji i przerysowaną ekspresją. wystawiam je na światło dzienne i sprawdzam, czy wszechświat - kolokwialnie rzecz ujmując - jebnie. bo z jednej strony jestem właśnie taka zblazowana, ą, ę, co to nie ja, a z drugiej strony trochę słoma z butów wystaje, i szpileczki nie przykrywają mojego wulgarnego języka. umiejętności przysparzania sobie nim zabawnych sytuacji też nie.

tak sobie lawiruję między byciem poważną, dystyngowaną istotą, z zawsze długo wybieranymi ciuchami, pełnym makijażem i ujarzmionymi włosami a bardzo dziewczęcą wersją buntowniczki wobec społecznych norm i reguł. taką, która nie wstydzi się, że czasem zdarzy jej się nie ogolić pach czy nóg, mającą swoje zdanie i nie bojącą się dyskusji. gniecie mnie rozstrzał między klasą, którą chciałabym mieć w sobie a jej brakiem, który w jakiś dziwny sposób wynika ze mnie. 

mam ekstrawertyczną potrzebę dzielenia się ze światem swoimi przemyśleniami, chociaż świat na ogół ma je w dupie (i bardzo dobrze! to też sygnał, że mogę podziałać z wzajemnością). więc tak sobie sklejam wiersze do konkretnych wspomnień i sytuacji. próbuję znaleźć swoją metodę ekspresji w internecie. szukam podobnych sobie ludzi i wcale ich nie znajduję albo się na nich jawnie wypinam, bo przecież taka jestem fajna, że to ja sobie wybieram towarzystwo. 

to mi się wydaje zabawne, ale jest cholernie wyrachowane. może krytycznie i surowo się w tym momencie oceniam, ale uważam, że to jest idealny moment na rachunek sumienia. na wylewanie morza łez i konfrontowanie się nie tylko z cudzymi pokładami wewnętrznej spierdolizny, ale i własnymi.

na poszukanie nowych granic, nowych potrzeb, określenie swojego miejsca w życiu innych.

trochę ze sobą po-przebywałam, trochę czulsza stałam się dla swoich potrzeb. a teraz czas poszukać równoważni w byciu egocentryczką i nie łatać ludźmi emocjonalnych braków i niedomagań. nie szukać pocieszenia na zewnątrz, ale dać coś od siebie tym, którzy na to zasługują. i być sobą, mimo niesprzyjających warunków i totalnego braku umiejętności nie odbijania innych.

jestem świetnym lustrem. tylko szkoda, że nie dla samej siebie.

czasem odjebuję manianę, zupełnie niespójną ze mną samą, a potem się zastanawiam jak. dlaczego. i nawet o dziwo wiem, bo mam w głowie, że something is no yes już w momencie, gdy to robię.

i jakoś mogłabym się na przykład zachować jak normalny człowiek i nie spinać nad każdą błahostką, ale tego nie robię. tylko kalkuluję, układam scenariusze, zastanawiam się co i jak zrobić i koniec końców nie robię nic. ale koniec z tym moim mili. koniec z emocjonalnym żebraniem o atencję, o miłość, dobroć, cierpliwość i wyrozumiałość innych. this is the end of the story, kurwa. jak ktoś chce być obok i chce być dla mnie okej, to zapraszam. jeśli nie chce - dziękuję, do widzenia. bez szukania wytłumaczeń, bez błagania o odpowiedzi. 

tak sobie mi się układa prywatnie, więc najchętniej uciekłabym daaaleeekooo od problemów, konfliktów i kryzysów. a te przydażają mi się średnio co pięć sekund. postanowiłam stawiać im czoła i z potem ściekającym po twarzy, nie dawać się zgnoić sytuacji. 

nie mam rzeszy znajomych. z przyjaciółmi dogaduję się najlepiej na odległość. a ze sobą wcale. więc taki challenge dla mnie - wytrzymać w swoim towarzystwie i nie próbować spierdolić jak najdalej. nie pić, nie tchórzyć, nie marnować czasu. dbać o siebie. według własnych potrzeb i oczekiwań. ta dam!

June 01 2019

cichutko
odrobinę mniej wstydu. kawałek po kawałku, warstwa po warstwie, dzień po dniu. tak odkrywam siebie i swoje możliwości. swoje newralgiczne punkty i mocne strony równocześnie. narcyzm i potrzebę atencji, które mogą być przekute w coś pozytywnego. wystarczyłoby pozbyć się barier ze swojej głowy. nie tych chcianych i potrzebnych, a tych które uwierają i przysłaniają obraz rzeczywistości. a ja tak chciałabym przeżywać ją intensywnie całą sobą. może to bunt wobec realiów dookoła, może patologiczna potrzeba sensu i wypełnienia jakiejś misji. może po prostu dojrzałość, pojawiająca się w odpowiednim momencie.

miałam w sobie kiedyś iskrę, pchającą mnie do życia. motywującą do walki o inną ścieżkę, o budowanie swojego własnego świata bez przemocy, bez cierpienia. dzisiaj mam potrzebę dzielenia się właśnie takimi realiami. pełnymi miłości, wdzięczności, ale i przekory w stosunku do tego co się dzieje na zewnątrz.

wydaje mi się, że największą moją życiową porażką  b y w a  obojętność. pustka wypełniająca mnie w każdym możliwym milimetrze sześciennym ciała. odbierająca dech, przepełniająca smutkiem. czasem udaje mi się ją wypełnić na różne sposoby.

może i jestem cholernie wrażliwa, ale wierzę, że to może sprawić, że jestem lepsza dla świata, niż świat jest dla mnie. 

szukam bodźców, różnie wychodzi. mimo to jestem szczęśliwa. 
tu i teraz.


May 25 2019

cichutko

May 21 2019

cichutko
chce mi się krzyczeć, kiedy rzeczywistość nie układa się po mojemu, chociaż ja tylko próbuję ją nagiąć do siebie, zamiast realnie na nią wpłynąć. 

czego oczekujesz? czego chcesz? czemu to tak gniecie, boli, piecze, dokucza? czemu rodzi tyle smutku, frustracji, zawodu? 

wyjazd z mojej głowy. z moich uczuć. a przede wszystkim z moich wyobrażeń.
cichutko
1438 8147 418
Reposted fromsoftboi softboi viacocaineblues cocaineblues
cichutko
2471 4855 418
Reposted fromkattrina kattrina viacocaineblues cocaineblues
cichutko
5730 8a8f 418
Reposted fromcurlydarcey curlydarcey viacocaineblues cocaineblues
cichutko
8298 a101 418
Fan Ho „Approaching shadow”, 2018
Reposted fromdippi dippi viacountingme countingme
4109 8889 418
Reposted frombrumous brumous viacountingme countingme
cichutko
cichutko
cichutko
3574 4f76 418
cichutko
cichutko
7870 4538 418
Reposted fromusual usual viacocaineblues cocaineblues
cichutko
2333 f77a 418
Reposted fromdailylife dailylife viacocaineblues cocaineblues
cichutko
3682 f609 418
Reposted fromipo ipo viaszalony-virus szalony-virus
cichutko
8547 f43d 418
Reposted fromretro-girl retro-girl viacocaineblues cocaineblues
cichutko
1999 b8fe 418
Reposted fromspring-flow spring-flow viacocaineblues cocaineblues
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl